Wallace i Gromit – Kwestia tycia i śmierci

Wallace i Gromit

Trzymający w napięciu, zabawny, a nawet wzruszający. Z wyśmienitą grą aktorską. Dopracowany w każdej sekundzie. 30-minutowy film, w którym grają figurki z plasteliny.
A teraz – kto czytając ten wstęp uśmiechnął się z politowaniem, myśląc: „Aha, bajeczka”? Wstrzymajcie się z pochopnym osądem, gdyż filmy z Wallacem i Gromitem zacne są! Te przesympatyczne postacie stworzył w 1982 roku Nick Park. Ich przygody możemy oglądać w kilku krótkometrażówkach i jednym pełnometrażowym filmie.
Co sprawia, że są tacy wyjątkowi? Zacznę od tego, co najbardziej widoczne. To są plastelinowe figurki. Ciężko mówić o ich animacji, jeżeli nakręcenie jednej sekundy filmu trwa cały dzień – figurki są poruszane ręcznie. Wydaje się niemożliwe, ale efekt jest niesamowity. Możecie mi nie wierzyć, w takim wypadku polecam sprawdzić osobiście. A teraz do rzeczy. Wallace i Gromit to para najlepszych przyjaciół – pan i jego pies. Tym razem zakładają małą piekarnię. Tu należy dodać, że łączy ich zamiłowanie do wszelkiego rodzaju wynalazków. I tak nawet zwyczajną piekarnię potrafią wspólnymi siłami zamienić w małą fabrykę. Skomplikowane urządzenia nie mają przed nimi żadnych tajemnic. Nawet tak prozaiczna wydawałoby się czynność jak poranne wstawanie, jest dla początkującego widza sporym wydarzeniem.
Wallace, jak zwykle beztroski i nieco bujający w obłokach, zakochuje się w podstarzałej gwieździe reklam pieczywa. Wygląda na to, że z wzajemnością. Bardziej rozgarnięty Gromit jest zmartwiony nie tylko tym, że spadnie na niego cała robota w piekarni. Otóż przeczytał (!) właśnie, że zamordowano kolejnego, dwunastego już piekarza. Wallace, jeszcze bardziej zakręcony niż zwykle, oczywiście niczego nie zauważa…
Właściwie już od początku można się domyśleć zakończenia. Wiadomo, że nasi bohaterowie wygrzebią się z tarapatów, ale w jaki sposób to zrobią… Cóż, tego nawet najstarsi górale nie są w stanie przewidzieć. Pomysłowość Gromita w przeprowadzaniu akcji ratunkowej nie zna granic. A widz ma z tego pierwszorzędny ubaw. Po części też z niezdarnego i zupełnie nieświadomego zagrożenia Wallace’a, którego jedynym zmartwieniem jest to, czy zdąży na swoją popołudniową herbatkę.
W moim rankingu bajek nie-do-końca-dla-dzieci Wallace i Gromit są bardzo wysoko, śmiem nawet twierdzić, że wyżej niż Garfield i przyjaciele. Piękne wykonanie, nieskomplikowana fabuła, bardzo skomplikowane wynalazki, postacie, których nie da się nie lubić, a to wszystko okraszone idealną dawką brytyjskiego humoru. Dla mnie bomba.

Reklamy
Published in: on Maj 31, 2009 at 20:44  3 Komentarze  

The URI to TrackBack this entry is: https://cynamonowezuo.wordpress.com/2009/05/31/wallace-i-gromit-kwestia-tycia-i-smierci/trackback/

RSS feed for comments on this post.

3 KomentarzeDodaj komentarz

  1. Potwierdzam! :) Wallace i Gromit to postacie, które wypada znać- nie wiem czy nie przesadzasz z ich przedstawianiem.

  2. Czemu zaraz przesadzam? Masa ludzi nigdy o nich nie słyszała, trzeba ich uświadamiać ;)

  3. I believed this script was the coolest thing at any time.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: